MAGAZYN REPORTERSKI | WYDARZENIA | REPORTAŻ | PUBLICYSTYKA | PREZENTACJEStyczeń/luty 2012 nr 1/2(58/59)
Wyniki wyszukiwania
Wyszukiwanie tekstów redaktora Jerzy Reuter:
Masaj Jakaya Koniec pory deszczowej w Serengeti to początek wielkiego triumfu śmierci. Powoli opada szara zasłona wody, a przez jaśniejące niebo przebijają zabójcze promienie afrykańskiego słońca. Rzeki zamieniają się w małe bajora, wokół których kotłuje się wojna o zwierzęce prawa do wody, jedzenia i terytorium. Antylopy zwołują się w dwumilionowe stado i wędrują za deszczem.
Pułkownik, Lowka Bogdanowycz trzymał mowę. Pozostali, mocząc usta w gorącym piwie, gapili się na starego wiarusa i dmuchali w manierki. Mróz mieszał się z parą i usypiał siwym szronem na wąsach.
Zaparzył herbatę. Zwykły, zleceniowy robotnik, po robocie. Gdzieś około pólnocy i chyba był to czwartek. Później napił się piwa i zasnął. Herbata wystygła.