| Wyniki wyszukiwania
Wyszukiwanie tekstów redaktora Andrzej Kamiński:
Wyrzut sumienia Franciszka Kani (6)
Do zadymionego pokoju, niczym struś pędziwiatr, wpadł redakcyjny goniec. Od progu oznajmił, że natychmiast mam biec do szefa, a gdy zbliżył się do biurka...
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wyrzut sumienia Franciszka Kani (5)
Za zakrętem drogi, podziurawionej kałużami, niczym ojca pas, który kupił kiedyś na jarmarku od żołnierza, a który zawsze moczył przed wymierzeniem kary, gdy nie miał pod ręką lejców, zapadało słońce...
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Powiat z lotu ptaka
Na lądowisku w Sobieniach Biskupich, 28 czerwca, miał miejsce plener fotograficzny. Chętni mogli odbyć lot samolotem i fotografować z przestworzy
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Statkiem po trawie
Do niewątpliwych atrakcji turystycznych naszego kraju należy kanał Ostródzko-Elblądzki, czyli jedyna na świecie droga wodna, gdzie 100 metrową różnicę poziomów wody zniwelowano dzięki systemowi śluz i pochylni. Statek z turystami przeciągany jest na kolejowej platformie po trawie.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wilki spod lasu
Z dachu domu, gdyby nie otaczający go wysoki las, Stanisław i Sławomir Wilk mogliby zobaczyć Pałac Kultury i Nauki. W prostej linii z Warszawy do Borówek, wsi w gminie Siennica, jest niespełna 40 kilometrów. Droga do ich domu jest zawiła, niełatwo trafić.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Zmartwychwstanie Jędrusia
Irena pochowała swojego najmłodszego synka, Jędrusia, na Syberii, dokąd w 1941 roku wywiozło ją NKWD. Braciszka opłakiwały też jego trzy siostry i brat. Po 60 latach z Kanady zadzwonił telefon, a głos w słuchawce oznajmił: ja żyję! Słów tych nie usłyszała już matka. Zmarła trzy tygodnie wcześniej.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Ekumeniczna wieś
W Cegłowie, niewielkiej wsi powiatu mińskiego, nikogo nie dziwi, że ksiądz ma żonę i córkę. Wręcz przeciwnie. Do parafii należy prawie połowa mieszkańców, a na msze tłumnie przychodzą dzieci i młodzież. W każdą niedzielę i dni świąteczne biją dzwony na wieżach dwóch, stojących obok siebie kościołów, wzywając wiernych na modlitwę.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Taśmy śmierci /2/
Mijały nas samochody, a w nich uśmiechnięci ludzie. Pewnie nie zdawali sobie sprawy, że samochód jadący tuż obok wiezie naszych zabójców. Z przerażeniem spostrzegłem, że kula wyrwała klamkę z drzwi od mojej strony, a samochód zaczął nagle kierować się ku lewej stronie i zatrzymał się na bandzie, przegradzającej autostradę, tracąc zawieszenie.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Taśmy śmierci /1/
Nie powiedzieli, że jadą filmować wojnę. Swoim najbliższym oznajmili, że lecą do Jordanii. Tam jednak przesiedli się, by wylądować w Bagdadzie, gdzie opodal trwa zaciekła wojna… Waldek nie chciał martwić narzeczonej, Jurek chorej na serce matki, a Mundi żony i córki. Z tej reporterskiej wyprawy wojennej wrócił tylko operator.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wyrzut sumienia Franciszka Kani /odc. 1/
Historia, którą opisuję, zdarzyła się trzydzieści pięć lat temu i miała swój epilog w sądzie rejonowym. Dla Franciszka Kani kilkuletni pobyt w więzieniu był wybawieniem od wymierzenia mu kary przez mieszkańców wsi. Czyn jego, po jakimś czasie, ludzie wyrzucili z pamięci, niczym cuchnący śmieć. Tylko on skazany jest na pamiętanie i żałowanie tego, co zrobił. Franciszek Kania ma dzisiaj sześćdziesiąt lat i życie ułożone. Po pracy zjada obiad, który żona ugotuje, przeczyta lokalną prasę i przed telewizorem drzemie do wieczora.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wyrzut sumienia Franciszka Kani /odc. 2/
Pierwszy raz Franciszek odwiedził mnie w kilka miesięcy po wyjściu z więzienia. Usiadł w fotelu, który mu wskazałem w pracowni, bo tak nazywałem piwnicę przerobioną na bibliotekę i zapatrzył się na czapkę, którą miętosił w palcach. Były krótkie, grube i szorstkie. Co chwilę najeżony naskórek czepiał się wełny. Odrywał palce i na powrót miętosił nimi czapkę. Milczałem również. Za oknem leniwie padał, pierwszy tej jesieni, śnieg. Płatki czepiały się szyby, ale natychmiast znikały. Franciszek poprawił się w fotelu, odchrząknął i cicho, nie patrząc mi w oczy, wydusił.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wyrzut sumienia Franciszka Kani /odc. 3/
- Poganiaj rychlej Siwka - usłyszał przez otwarte na oścież wierzeje stodoły głos ojca. - Słoma staje w maszynie. Rychlej, rychlej - nakazywał, nie znoszącym sprzeciwu głosem. - Toć poganiam, ino kuń ustaje. - Jeszcze troche zdzierży. Poganiaj.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Człenio jest wśród nas
Po przeczytaniu powieści Heleny Kowalik „Człenio”, która ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczej Branta, jestem dumny, że pracuję w lokalnej, rzetelnej, gazecie. Nie tak, jak główny bohater książki, Rafał Garda, który pnie się po drabinie kariery dziennikarskiej, depcząc kolegów, rzetelność prasową i swoje młodzieńcze ideały.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wyrzut sumienia Franciszka Kani (4)
Trochę zazdrościłem Franciszkowi tych malowniczych wspomnień, tak odmiennych od moich, małomiasteczkowych, gdzie dni upływały pośród brukowanych ulic, odpadającego tynku z pożydowskich kamienic, albo drewnianych, na żółto szalowanych domów, wielorodzinnych teraz, w których przed wojną rezydowali bogaci, warszawscy Żydzi.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Ścieżką po laury

Uczeń celestynowskiego gimnazjum Marcin Olszewski został uhonorowany nagrodą główną w kategorii Przyroda 12-18 lat za zdjęcie pt. „Ścieżka do biebrzańskiego nieba” w organizowanym przez firmę Bayer, konkursie Ekologia w Obiektywie 2008.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Woli towarzystwo krów
Małpa z telewizyjnego zoo, bezwzględny gangster Siara, prezes Nowak i wreszcie polityczny szyderca z „Ale plama” , czy „szkoda gadać”- Janusz Rewiński, został rolnikiem. Na rozległej łące wsi nowodworskiej pobudował oborę, bo wcześniej na jarmarku w Stoczku Łukowskim zlitował się nad zubożałą rolniczką i kupił od niej trzy jałówki.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Butelka wypełniona muzyką
Lubi grać. Muzyka lasu, ptaków, nawet padającego deszczu napełnia butelkę Zbyszka i skłania do dzielenia się jej brzmieniem z innymi. Głównie równie jak on upośledzonych umysłowo. Słuchają go i koślawy uśmiech pojawia się na ich twarzach. Są szczęśliwi. Muzyka kojarzy się im z ciepłymi rękami opiekunki głaszczącej po głowach, cukierkiem, czy niedzielną Mszą, którą cegłowski proboszcz odprawia w kaplicy Domu Opieki Społecznej „Jedlina” w Mieni.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Wojenna historia Pana Józefa
Jedną z niewyjaśnionych do dnia dzisiejszego zagadek II wojny światowej jest zbombardowanie przez samoloty angielskie 3 maja 1945 roku trzech statków niemieckich: „Thielbeck", „Cap Arcona" i „Athen", na których zaokrętowanych było 9400 więźniów obozu koncentracyjnego Neuengamme. Największe straty poniósł „Thielbeck". Z umieszczonych na tym statku 2800 więźniów uratowało się 50 osób, w tym 22 Polaków. Jednym z nich był Józef Gregorowicz z Otwocka.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Los żołnierza
Dobiegają dzisiaj kresu życiorysy chłopców, którzy miast iść w 1939 roku do szkoły, radować się - ruszyli stawić czoło i siebie hitlerowskiemu okupantowi.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Kurs na wiatr
Tadeusz, gdy się ocknął z alkoholowego zamroczenia z przerażeniem stwierdził, że znajduje się w szpitalu i nie ma nóg, a tylko kikuty owinięte bandażami. Wystraszony próbował odtworzyć sobie w pamięci ostatnie godziny, ale myśli natrafiały jedynie na pustkę, jakby ktoś je wymazał, czy wyciął skalpelem. Rozejrzał się po sali. Trzy łóżka, a na nich śpiący mężczyźni. Za oknem szary świt. W głowie pustka, a w żołądku ssanie.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Boża pomyłka
Poniedziałek nadchodzi bez względu na to, czy niedzielę spędziliśmy na modlitwie, piciu wódki, zbijaniu bąków, lub rozpętaniu trzeciej wojny światowej. Ten dzień zawsze nadchodzi. Zmusza boleśnie do wyleczenia kaca, do przeciskania się samochodem do biura, albo do szukania śladów minionego życia po Dniu Ostatnim.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
Chleb najważniejszy
 Z rozpoczęciem wigilijnej wieczerzy czekaliśmy tylko na ciocię Dankę. Spóźnia się, jak tylko sięgam pamięcią, każdego roku. Do ostatniej chwili biega po sklepach, by każdemu kupić prezent, wydając masę pieniędzy ze swojej skromnej, lekarskiej emerytury. – Jak zwykle Danka szaleje z zakupami – mówiła mama odcedzając uszka, a Marysia spokojnie rozkładała je do talerzy, nie zwracając wielkiej uwagi na gderanie siostry.
Artykuł pochodzi z numeru:
|
|
|
| Z daniem na czelnego |
Coraz trudniej jest być fotografem. Postanowiłem, że założę grupę wsparcia dla uzależnionych od tej sztuki.
|
|
|