MAGAZYN REPORTERSKI | WYDARZENIA | REPORTAŻ | PUBLICYSTYKA | PREZENTACJEStyczeń/luty 2012 nr 1/2(58/59)

Kot w fotografii

Umownie przyjęto, iż pierwszym zdjęciem na świecie było wykonane przez Josepha Nicéphore Niépce'a w 1826 roku. Był to widok z okna na spadziste dachy – aż prosiło by się o sierściuszka w „naturalnym”, miejskim otoczeniu.
Niestety – kota tam nie było, a nawet jakby był – umknąłby zarejestrowaniu, gdyż naświetlenie materiału przy ówczesnych możliwościach technicznych trwało kilka godzin.




Pierwszy akt również pojawił się w fotografii wcześniej, niż kot – w 1839 roku Louis-Jacques-Mandé Daguerre wykonał zdjęcie dwóch stojących, rozebranych kobiet. Ta pierwsza technika fotograficzna, zwana dagerotypią, wykluczała zdjęcia kotów – są zbyt szybkie, by można było czekać na naświetlenie minuty, nie mówiąc o godzinach.













W późniejszych latach fotografia nasycona była krajobrazem miejskim, portretem, potem też fotografią przyrody, krajobrazem wreszcie studium socjologicznym, dokumentacją oraz dokumentacją architektoniczną. Akt zajął też niepoślednie miejsce, między innymi przez reklamę, rozpoczynając karierę od użytkowej fotografii sylwetek i póz jako wzorów dla malarzy przez pin-up girl aż do obecnej formy epatowania nagością i erotyką. Można by odnieść wrażenie, iż kota w wielkiej fotografii nie ma. Cóż – to cios bolesny dla kociarzy, ale... wielka fotografia ma ważniejsze tematy.

Wielka fotografia zatem zajmuje się eskalacją tragizmu i okrucieństwa tego świata (jak World Press Photo), zajmuje się „upiększaniem” i elektroniczną mutacją wizerunku kobiety, tak częstą w reklamie. Wreszcie łowieniem sław – ostatnie rekordy demoralizacji łowców to polowanie na Romana Polańskiego i jego rodzinę oraz na martwego Michaela Jacksona.
Gdzie tu miejsce dla zdjęć prostego sierściuszka?
Jako kot domowy uniknął też zainteresowania łowców przyrody spod znaku National Geographic (chyba,  że gdzieś się przemycił dyskretnie).
Jednak wśród wielkich artystów tego świata znalazł się jeden kociarz - Andy Warhol, wieloletni  opiekun kotów. Utrwalił je w postaci 25 posterów, na podstawie zdjęć. Fotografie dla artysty wykonał Walter Chandoha. Wszystkie koty na posterach nazwane zostały Sam. Sierściuszek znalazł siłę przebicia i sposób na karierę medialną – uwodził sławnych ludzi, by pokazać swoją mordkę.
Chętnie fotografował się ze swoimi ulubionymi kotami Freddie Mercury – sporo zdjęć kotów ukazało się w książce Jima Huttona „Mercury And Me”.
Przemykają też zdjęcia wielu sławnych ludzi z ich kotami, znana z opieki nad zwierzętami sławna aktorka Brigitte Bardot, Nicholas Cage, z tego co wiadomo – Alec Baldwin ma siedem kotów, jednak nie znalazłem jego zdjęć w takim towarzystwie. Pojawiają się również zdjęcia z kotami Davida Bowie, który mi przypomniał, że ground control to … cats!*

Upowszechnienie sztuki w szerokim rozumieniu wymaga odbioru.
Takim motorem napędowym dla sztuki fotografowania sierściuszków stały się koty hodowlane i skłonność człowieka do systematyzowania. Wygląd rasy najprościej upowszechnić na zdjęciu – stąd fotografie hodowlane. Pojawiają się zatem i rozwijają zdjęcia dokumentujące rasy, typy, kolor.

Kot robi karierę fotomodela w zakresie encyklopedycznym. Znane na świecie koci fotografowie: Helmi Flick, Yves Lanceau i Jean-Michel Labat których zdjęcia znamy choćby z reklam Royal Canin,  Jane Burton, autorka licznych książek o kotach – Paddy Cutts, autor nastrojowych kocich obrazów - Yann Arthus-Bertrand, obrońca przyrody znany z fotografii Ziemi.
Polskich fotografów kocich nie będę przedstawiał – łatwo znaleźć na łamach archiwalnych numerów Miesięcznika KOT (niestety, numer ze stycznia 2010, 53 kolejny był ostatnim).

Nierzadko słyszy się porady, dotyczące tematów zdjęć kocich – kotek machający śmiesznie łapkami, kotek tajemniczy („klimatyczny”), stylizowany na tani horror i wymagający absolutnej nieświadomości kociego życia, kotek w wazoniku jako ozdóbka czy – z dziedziny sportów ekstremalnych – kotek, który przypadkiem wpadł do kibelka, a ktoś miał akurat aparat.
To są dobre porady, by sierściuszek pozostał tam, gdzie „wielka fotografia” chciałaby go widzieć – w obszarze zwanym kiczem.
Znamy jednak przekorną naturę sierściuszków.
Można przypuszczać, że prędzej czy później, a jednak nieuchronnie, kot zajmie miejsce właściwe swojemu poczuciu godności.
Rozwój fotografii cyfrowej pozwolił kociskom na ekspansję nie tylko w zakresie systematyki.
Idea kociej fotografii wkradła się do domów i odnalazła tam potężny strumień – wolontariuszy i działaczy, ludzi spoza profesjonalnych kręgów fotograficznych, którym zaległ na sercach koci los.

Tak pojawia się na fotografiach sierściuch anonimowy, z podwórek i dachów, żyjący w miejskiej dżungli, znoszący godnie swoją biedę. Znakomitym przykładem - mimo, iż zdjęcia w niej wykonane są przez profesjonalnego fotografa i nie techniką cyfrową - jest książka Urban Tails "Inside the Hidden World of Alley Cats" (wyd. New World Library)  ozdobiona fotografiami tajemniczego autora, przedstawiającego się jako Knox i z tekstem Sary Neely Kocie. Miejskie opowieści. Słodkie i gorzkie.

Wraz z możliwościami i upowszechnieniem fotografii cyfrowej objawieniem jest również kot jako fotograf, a nie obiekt fotografowany.
Wart wspomnienia jest inspirowany pomysłem Juergena Pertholda projekt Michaela and Deirdre'y Cross – fotografie kota imieniem Cooper. 

Kot ma przywiązany aparat, który automatycznie, co dwie minuty wykonuje zdjęcie. Koci punkt widzenia świata. W zeszłym roku wystawiane w Nature Museum w Chicago.
Nie jest to jedyny koci fotograf, sierściuszki z aparatami biegają już w Niemczech, Japonii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Australii.

Przetrząsnąwszy tak w skrócie tematy kociej (i nie tylko kociej) fotografii zastanawiam się, czego tu brakuje.
Zapewne wiele rzeczy umknęło – przypuszczam, iż Czytelnicy zauważą niejeden brak. Mam jednak nadzieję, że – zauważywszy te braki – napiszecie własną historię fotografii kociej, która jest jeszcze przyszłością.
Z tą właśnie nadzieją życzę dobrego światła.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*    Ground control to Major Tom – kontrola naziemna do majora Toma, to cytat i zarazem tytuł przeboju Davida Bowie , tu użyte jako potoczne „halo, Ziemia do autora!” żeby nie galopował w dygresjach

fot. Ziemowit Jastrzęski

Komentarze

Komentarz 03/02/2012 o godz. 16:47, immosovalaY pisze:
Hi! my identify is Jully. I would like to meemeet good attendant :) This is my homepage <a href=>http://jskdh5jkd7djh4.com/</a>l
Komentarz 22/08/2011 o godz. 11:14, Tomasz R. pisze:
W wywiadzie z Romanem Kubiakiem /dziennikarz, analityk mediów, projektant gazet, trener zespołów redakcyjnych. Pracuje w dziale rozwoju redakcyjnego Mediów Regionalnych. Laureat konkursów prasowych Gazety Wyborczej, Prawa i Życia, Sztandaru Młodych, Orkla Press Polska/ na temat ochrony wizerunku jest odpowiedź: Michał Potocki /"Moje Miasto"/: A fotografie zwierząt, można publikować bez zgody właścicieli? Roman Kubiak: Można. Ale jak to zwykle w życiu bywa, są pułapki. Jeśli na przykład opublikujemy fotę ukochanego pieska znanego polityka, który to zwierzak bawi się flaszką whisky, to co czytelnik może sobie pomyśleć o właścicielu tego psa? I już jest awantura, straszenie procesem. Warto, @Kubusiu, sprawdzić podstawy prawne, bo łatwo się osmieszyć.
Komentarz 22/08/2011 o godz. 11:07, Hirek pisze:
keidys fotografiowalem golebie na rynku w Krakowie i jeden nasral mi na kurtke. czy to znaczy ze nie wyrazil zgody na publikacje wizerunku? biggrin
Komentarz 22/08/2011 o godz. 10:50, Zuzia pisze:
Wizerunek kota Buahahahahahahahahahahahappybiggrin
Komentarz 21/08/2011 o godz. 23:49, Kiziamizia pisze:
biggrin Jak w "Sami swoi" - "Oddaj kota,bo ubije jak psa!" biggrin Ale jaja, juz widze w sadzie sprawę o wizerunek kota: - Miał kot wizerunek - zapytuje sedzia Kot zeznaje - Miau biggrin
Komentarz 21/08/2011 o godz. 15:16, Naczelny pisze:
Informacja: Informuję, że każdy ma prawo dochodzić swoich praw na drodze prawnej. Informuję także, że media nie są stronami w takich sporach i nie ponoszą odpowiedzialności za działania autorów. Dochodzenia praw odbywają się na drodze postępowania cywilnego. NLT nie jest i nie był stroną w umowie, jaką autor wypowiedzi zawierał z wymienionym autorem artykułu, w związku z czym nie ma podstaw prawnych do uczestnictwa w ich roszczeniach, zwłaszcza, że forma, w jakiej autor komentarza je zgłosił nie jest prawnie zasadna i nie może być odczytywana jako wiarygodna. Pozdrawiam, Janusz Maciejowski
Komentarz 21/08/2011 o godz. 15:03, Naczelny pisze:
Kubusiu, zapoznaj się z Ustawą o Prawie Autorskim, a także z przepisami KC dotyczącymi ochrony wizerunku. Proszę także, abyś miał na uwadze fakt, że nawet anonimowe wpisy naruszające nie tylko zasady netykiety, ale także prawo, mogą być powodem wszczęcia dochodzenia przeciwko użytkownikowi w ten sposób działającemu. Istnieje droga prawna, na której możesz dochodzić swoich praw i przedstawiać roszczenia. Pole komentarzy nie jest do tego odpowiednim miejscem. Pozdrawiam, Janusz Maciejowski redaktor naczelny. PS Komentarze naruszające zasady netykiety i prawo będą zapisywane i usuwane. Ich Autorzy mogą ponieść konsekwencje prawne.
Komentarz 21/08/2011 o godz. 02:22, Kubuś pisze:
Do dwóch pierwszych zdjęć nie wyraziłem zgody na publikację albowiem jestem właścicielem kotów i nie wyrażam zgody na dystrybucję i rozpowszechnianie ich wizerunków
Komentarz 16/08/2011 o godz. 13:27, Halina pisze:
Mam 4 (do niedawna 5, a jeszcze wcześniej - 9 ) kotów. To - jeśli się zaprzyjaźnią - najlojalniejsze, najwierniejsze przyjaźni i czułe zwierzęta. Bardziej niż psy ! Myślę (za DITHFURTHem ) że ich świat - to mój dom, ja, moja działka (i sąsiednie) i pewnie takie byłyby ich zdjęcia ! Bardzo bym się z tego cieszyła!
Komentarz 27/12/2010 o godz. 00:33, KrzysztofF pisze:
Madry tekst i super foty.
Komentarz 24/12/2010 o godz. 10:44, Dorota pisze:
Podoba mi się bardzo a zdjecia są rewelacyjne
Komentarz 24/12/2010 o godz. 01:43, Gienek pisze:
uwielbiam koty na zdjęciach i żywe też
Komentarz 23/12/2010 o godz. 21:44, Grzegorz_ski pisze:
zajebioza, świetny tekst!
Komentarz 12/12/2010 o godz. 02:30, Kizia_mizia pisze:
Świetne!
Napisz komentarz

Imię/pseudonim:


Treść komentarza:
cry tongue sad sleepy mad biggrin confused cool smile happy suprised drool


Kod z obrazka:
Przepisz dwa słowa z obrazka w pole pod nim (bez spacji między wyrazami).

Zapowiedzi










katalog stron Statystyki, katalog stron www, dobre strony internetowe Bookmark and Share dodajdo.com dodajdo.com
więcej »  Komentarzy: 0

Reklama















Odwiedź Nasz Profil na PlanujemyWesele.pl

Photopixo - Świat FotoVideo Szybciej i Wygodniej

więcej »  Komentarzy: 0

REDAKCJA

Redaktor Naczelny:
Janusz Maciejowski
tel. 0-
503670896
e-mail: j.maciejowski@nlt.media.pl

Redaktor Techniczny:
Andrzej Juliusz Gąsowski
e-mail: andgasow@o2.pl


Współpraca:
Krystyn Fok
Andrzej Kamiński
Konrad Koczywąs



Wydawca:
MidMedia
ul. Konopnickiej 8/5
05-400 Otwock


ISSN: 1899-5512
Rejestr dzienników i czasopism nr: III Ns rej. Pr 695/08 (Sąd Okręgowy Warszawa Praga)



Copyright © 2009 New Light Times
designed by Michał Browarski