Obserwując zachowania rowerzystów na naszych drogach przyszło mi na myśl, by zebrać wszystkie znane mi błędy i głupoty, jakich codziennie się dopuszczają narażając życie swoje i innych. Poradnik jest właśnie dla nich, by wiedzieli jak skutecznie odebrać sobie życie za pomocą roweru. Po pierwsze, gdy chcesz zabić się na rowerze, musisz się przygotować jeszcze zanim włączysz się do ruchu.
Teraz, jesienno-zimową porą, sprawę masz ułatwioną.
Oświetlenie, którego chcący żyć używają nawet w dzień, dla ciebie, samobójco, jest niebezpieczne. Nie kupuj go i nie instaluj na swoim pojeździe. Koszt oświetlenia rowerowego, to około 20 złotych, Twoje życie jest mniej warte, więc nie ma sensu, żebyś przepłacał i przez to stracił okazję do skutecznego pozbawienia siebie życia.
Gdy już jesteś przygotowany, wyjdź na przejście dla pieszych i - gdy widzisz nadjeżdżający z przeciwka samochód - odwróć głowę, wsiądź na rower i wjedź mu prosto pod koła.
Sposób wypróbowany i skuteczny zwłaszcza przez osoby w starszym wieku. Kolejny dobry sposób, też dla osób starszych, to pchanie się na środek zatłoczonej ulicy w godzinach szczytu. Przecież to ty jesteś najważniejszy na drodze, więc nie musisz poniżać się do jechania poboczem, bo twoja duma samobójcy nie pozwoli ci na tak desperacji krok.
Pamiętaj przy tym, że kratki ściekowe mogą pomóc w zabiciu się, omijaj je szerokim łukiem jakbyś wyprzedzał TIRa, absolutnie nie patrz, co się dzieje za tobą, oddaj wolę losowi.
Jedź pewnie i często zmieniaj pas swojego ruchu, jakbyś jechał po pijanemu. Rób taką „szachownicę”, raz na środku, innym razem na poboczu. Zdezorientujesz na pewno skutecznie jakiegoś kierowcę, który pomoże ci w udaniu się na łono Abrahama. Aby być pewnym, że na takiego trafisz, a raczej, że on trafi w ciebie, spróbuj zastosować metodę młodszego pokolenia rowerzystów – zmień nagle kierunek ruchu i nie zasygnalizuj go wyciągnięciem ręki. Przy dobrym natężeniu ruchu jest to metoda skuteczna bardzo.

Jeśli chcesz zabić siebie w bardziej wyszukany sposób, spróbuj zrobić to na zakrętach. Po pierwsze pamiętaj, że ciebie nie obowiązują zasady ruchu drogowego, a znaki drogowe to nie są dzieła sztuki malarskiej i nie warto na nie patrzeć.
Masz przecież inny cel, jak szukanie znaków, których i tak nie rozumiesz, bo przygotowałeś się do samobójstwa wcześniej – nie zaglądnąłeś do Kodeksu Ruchu Drogowego. Dla ciebie, przyszłego samobójcy, to księga zła i boisz się jej jak diabeł wody święconej. W końcu nie zależy ci na życiu i tylko ten problem chcesz z sobą rozwiązać.
Nigdy nie sygnalizuj, w którą stronę chcesz skręcać. To nieprawda, że trudniej będzie cię zabić. Pamiętaj, że inni użytkownicy drogi nie wiedzą, że chcesz się zabić, musisz więc działać z zaskoczenia. Najlepiej działają skręty w lewo, nagłe wjechanie na środek jezdni i zrobienie szybkiego, ścinającego zakręt manewru skrętu. Jak w tym momencie będzie jechała ciężarówka, nie ma przy Tobie szans i na pewno cię zabije, a o to przecież ci chodzi.
Na skrzyżowaniach kierowcy wymuszają pierwszeństwo, to też dobry sposób na zabicie siebie, a przy okazji wpędzenie ich w poczucie winy. Jak widzisz, że kierowca zajeżdża ci drogę, to jedź śmiało, gdy ty masz pierwszeństwo. Przejedzie po tobie, a ty będziesz miał świadomość, że zginąłeś jak bohater w słusznej sprawie. Pokazałeś mu, czym kończy się wymuszanie pierwszeństwa. Oczywiście, czym kończy się dla rowerzysty-samobójcy.

Trudniej jest zabić się na skrzyżowaniu ze światłami, ale jest i na to sposób. Gdy widzisz strzałkę warunkowego skrętu w prawo, wykorzystaj ją jako narzędzie. Nie patrz się, czy ktoś jedzie po twoim pasie, tylko śmiało gnaj do przodu, wymuś teraz ty pierwszeństwo. Naprawdę działa. Możesz też spróbować, gdy jest duży ruch, wyprzedzać z prawej strony te samochody, które chcą skręcać w prawo, a najlepiej zrobić to, gdy zorientujesz się, że kierowca auta obok ciebie już wykonuje manewr skrętu. Zawsze pamiętaj w takich przypadkach, żebyś mocno nacisnął na pedały i wjechał pod niego z impetem.
Wrogiem samobójców są drogi i ścieżki pieszo-rowerowe. Pamiętaj, żeby nigdy z nich nie korzystać i przypomnij sobie, że nie znasz zasad ruchu drogowego, więc ciebie ten nakaz nie obowiązuje. Jest jeszcze wiele innych sposobów, które pozostawię twojej fantazji. Podsumowując, pamiętaj, żebyś na drodze nie był widoczny, nie sygnalizuj zamiarów skrętów, nie myśl, tylko wykonuj wszelkie manewry z zaskoczenia dla innych użytkowników ruchu. Nie zwracaj uwagi na znaki drogowe ani na światła, wymuszaj pierwszeństwo, a tam, gdzie wymuszają je na tobie, nie daj się, próbuj taranować tony żelaza, które na ciebie jadą.

Mam nadzieję, że będzie to cenny zbiór sposobów zabijania dla samobójców, którzy nie chcą przeżyć rowerowej wojaży po ulicach miasta.
Gdy jednak któryś z samobójców, po przeczytaniu tego poradnika stwierdzi, że jednak zależy mu na życiu, to zalecam zastosowanie się do powyższych instrukcji dokładnie odwrotnie.
fot. Janusz Maciejowski