- Spodobało mi się, bo pisał w swojej ofercie, że nietypowo patrzy na świat i realizuje indywidualne wizje artystyczne, które zwykłym przedmiotom nadają niepowtarzalny urok – opowiada Paweł, czym kierował się w swoim wyborze.
Zrozpaczony przyniósł do mnie zdjęcia zrobione przez „artystę”. Doznałem szoku, poczułem się nagle malutki i niedouczony. Okazało się, że nagle nastąpiła rewolucja we współczesnej fotografice, a ja niczego o tym wiedziałem. Zdjęcia miały faktycznie swój niepowtarzalny klimat, były nieostre – fotograf tłumaczył klientowi, że to takie rozmycia, które mają na celu pobudzenie wyobraźni u widza. Były ciemne – artysta tłumaczył, ze to ma stworzyć nastrój romantyczności, pobudzić do refleksji. W tle, którym była brudna ściana, rysowały się jakieś nieokreślone cienie, powstałe w wyniku źle ustawionego światła korekcyjnego – fotografik tłumaczył, że to ma na celu pokazanie sytuacji rzeczywistej, naturalności, ze przecież te produkty dotrą do zwykłych ludzi, którzy będą ich używać w zwykłych sytuacjach.
Paweł nie ma pojęcia o fotografii, ja – po oglądnięciu tych fotek – też nie miałem pojęcia, że tak można obrazami zdenerwować człowieka.
- Dlaczego ja tego nie widzę, o czym mi opowiada ten drań? – takimi słowami Paweł ocenił fotografa.
Często, w różnych galeriach internetowych, widuję takich właśnie, jak opisany, artystów. Nazywam ich artystami werbalnymi. Gdy w komentarzach do swoich zdjęć czytają krytykę, od razu przechodzą do werbalnego ataku i tłumaczenia swoich wizji. To oni „dyktują modę”, jak widz ma widzieć, co fotografia przedstawia, co było zamierzone, a co nie.
Fotografia jest… językiem, sposobem wyrażania się obrazem. Fotograf ma być przekonujący, rzetelny i odpowiedzialny. Do tego dochodzi uczciwość i świadomość tego, że - wykonując zlecenia - ich odbiorca oczekuje od nas produktu najwyższej klasy, który od razu opowie mu o tym, czego nie umiemy wyrazić słowem. Nigdy odwrotnie.











