MAGAZYN REPORTERSKI | WYDARZENIA | REPORTAŻ | PUBLICYSTYKA | PREZENTACJEStyczeń/luty 2012 nr 1/2(58/59)

Chirurdzy od środka

- To prosta operacja, właściwie, to w takich chwilach muszę wyłączyć uczucia, zająć się pracą – opowiada pielęgniarka Anna – uczucia są potem, gdy wracam do domu. Czasami są takie chwile, że nie mogę myśleć o domu, rodzinie, do myśli wraca praca, mam ją przed oczami. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że coś się nie uda, a przecież ludzie w takiej chwili powierzają nam swoje życie.

Za chwilę przywiozą trzydziestoletnią Dorotę. Jestem na bloku operacyjnym otwockiego szpitala powiatowego. Sytuację tego szpitala wielokrotnie opisywaliśmy, podobna jest do innych tego typu placówek w kraju. Służba zdrowia nie ma się dobrze. Jest to tak oczywiste, jak to, że w zimie pada śnieg. Tego roku go jednak było niewiele. Nie będę pytał o to, czy szpital stać na operacje, czy wykonują je półśrodkami, czy używają zastępczych materiałów. Chcę zobaczyć, czy dobro pacjenta jest nadrzędne, czy – jak to mówią – pacjent to punkt kontraktu, instrument, który zadowala, gdy działa prawidłowo.
- Boję się, jestem już po zażyciu tego leku, taka trochę skołowana – mówi Dorota – jednak lekarze ze mną rozmawiali wcześniej i wierzę, że będzie tak jak mówili. Informowali mnie, jakie mogą być komplikacje i co zrobią, gdyby były. Właściwie, to jestem wprawiona w cięciu mnie, bo przeszłam już dwie cesarki, ale zawsze jest strach – poprawia długie, kruczoczarne włosy, wita się z anestezjologiem, który mówi serdecznie, że za chwilę się spotkają.
Fotografuję przygotowanie do rozpoczęcia operacji. Będzie to usunięcie pęcherzyka żółciowego, nowoczesną, ale stosowaną już powszechnie metodą laparoskopii. Operacja praktycznie bezkrwawa, taka filmowa, bo właśnie sprawdzają, czy działa kamera. Na ekranie pojawia się obraz. Dorota jest przygotowywana. Wydaje się spokojna, ale wzrok jej błądzi po ścianach.


A ja też wzrokiem przemierzam ściany i wnętrze bloku. Nie bardzo śledzę serial amerykański „Chirurdzy”, ale sceneria przypomina tę z tego filmu. Różnica polega na tym, że to ja szukam sensacji, a nie ma jej w scenariuszu. Ale to przeświadczenie, że w szpitalach trzeba szukać zła, bo o tym źle bębnią wszystkie ogólnopolskie media, jest gdzieś w podświadomości i gnębi mnie od środka.
- nie jest nam łatwo, sam pan wie, jak jest, co o nas mówią i piszą – przypominają mi się słowa Zosi, która jest pielęgniarką od piętnastu lat – ale, co mamy poradzić, musimy pracować w takich warunkach, jakie są, tutaj są nasi pacjenci. Zresztą, szkoda gadać. Nawet nie pytam, co pan napisze, wolę nie wiedzieć – dodaje.
Maria, która asystuje anestezjologowi, gładzi Dorotę po głowie, uśmiecha się do niej.
- Teraz będziemy mieli takie wspólne zajęcia – mówi do niej Lesław Bilecki, anestezjolog. Rozpoczyna usypianie pacjentki. Gdy zapytuje ją, czy czuje jakieś zmiany, ta odpowiada, że nie, ale głosem, jakby zwolnionym, słabnącym. Po chwili usypia. Urządzenia działają prawidłowo, wchodzą chirurdzy. Wielka lampa nad pacjentką oświetla jej brzuch.
- tędy proszę nie przechodzić – karci mnie jedna z pielęgniarek, gdy przeciskam się z aparatem, aby znaleźć dogodne miejsce do sfotografowania, gdy zaczną robić te trzy małe nacięcia. Przepraszam i odchodzę w inne miejsce. Wiem, że dzisiaj jestem intruzem, ale tak nadto nie przejmują się moja obecnością. Od tej pory staram się, bym nie był zauważalny.
- takie operacje wykonujemy w naszym szpitalu od dziesięciu lat, nie jest to jakaś nowość, ale ta metoda laparoskopowa jest uznana na całym świecie i powszechnie stosowana ze względu na jej małą inwazyjność – opowiadał mi wcześniej ordynator Paweł Sawiński – wykonuje się trzy maleńkie dziurki, które szybko się goją, pacjent praktycznie następnego lub drugiego dnia jest wypisywany do domu. Metoda ta też daje oszczędności, bo w tych jasnych przypadkach, pacjenci przychodzą na operację nawet i tego samego dnia. Nie jest to kosztem pacjentów nie dlatego, że nie chcemy ich w szpitalu, ale także psychicznie jest to dobre, bo człowiek wie, że nie musi leżeć długo i czekać. Jest to komfortowe dla obydwu stron.
Wcześniej oczywiście pacjent przechodzi wszelkie niezbędne badania, umawia się z lekarzem termin operacji, jest informowany o tym jak będzie wyglądała, co potwierdziła Dorota, do której środka właśnie wprowadzają przez te dziurki kamerę i narzędzia. Wreszcie dopatrzyłem się upragnionej „sensacji”. Lekarze gapią się w monitor, w ogóle nie zwracając uwagi na pacjentkę. To oczywiście żart, bo wszystko odbywa się właśnie na ekranie monitora. To dzięki obrazowi z niego, który daje kamera wewnątrz pacjentki, może dobywać się ta operacja. Narzędzia w rękach chirurgów wyglądają tak jakby grali we dwójkę w jakąś fascynującą grę komputerową, która nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.


- Nie zawsze wszystko przebiega tak dobrze, jak tutaj – mówi po operacji ordynator – pacjent jest o tym informowany, że w trakcie, gdy okaże się, że są jakieś powikłania, zrosty lub tym podobne, może się okazać, że metodą laparoskopową nie da się dokończyć operacji i wtedy wykonuje się ja już metodą otwartą. W przypadku, którego pan był świadkiem, wszystko odbyło się bez komplikacji. Sama operacja wygląda tak, że po uśpieniu pacjenta odkaża się pole operacyjne, po czym przez igłę wprowadza się do jamy otrzewnej gaz, aby wytworzyć odmę otrzewnową, która daje przestrzeń, w której można operować. Wygląda to jakby napompowało się balonik, we wnętrzu którego można posługiwać się narzędziami. Następnie po wykonaniu jednego półcentymetrowego i dwóch centymetrowych otworów wprowadza się trzy trokary czyli porty, przez które wprowadza się narzędzia i kamerę czyli laparoskop, dzięki któremu to, co dzieje się w środku, jest widoczne na ekranie. Najważniejszym elementem tej operacji było przecięcie struktur łączących pęcherzyk z drogami żółciowymi i układem krwionośnym, zaklipsowanie ich i po tym wycięcie pęcherzyka, odcięcie go od wątroby i wyjęcie na zewnątrz. Następnie zaszyliśmy pacjentkę, te szwy po zagojeniu będą praktycznie niewidoczne. Pacjentka dzisiejsza trafiła do nas z objawową kamicą pęcherzyka żółciowego. Miała kamienie w pęcherzyku, a objawowa, to znaczy taka, która powoduje dolegliwości. Stąd operacja była konieczna.
Na bloku operacyjnym nie było sensacji i trudno jest tam doszukiwać się ich. Tam też nie ma polityki, najważniejszy jest pacjent i tylko on się liczy. Wierzę, że są pacjenci, którzy opowiadają cuda, to niby się nie dzieje podczas takich zabiegów, ale nie wierzę, że są to sytuacje nagminne. Nie wierzę, że są w szpitalu otwockim, bo pacjentka nie była manekinem, bo byłem w środku, przy lekarzach, widziałem to dosłownie od środka. Słyszałem rozmowy przed i po operacji, widziałem, z jaką troską podchodził zespół do pani Doroty. Ktoś może powiedzieć, no tak, bo prasa była. Nie będę tego tłumaczył, bo… nie warto.
Przed otwockim szpitalem wisi widmo zagłady, dyrektor, czego proszę nie odczytywać jako oficjalne stanowisko, chce zrezygnować, bo dość ma nie sytuacji, ale obrażania pracowników jego przez niektórych powiatowych radnych, którzy, zamiast dążyć do rozwiązania konfliktu, kierują się troską. Nie o pacjenta, ale o własne stołki. A lekarze? Będą leczyć, jedni dobrze, inni źle – nagonki ani tego nie poprawią, ani nie pogorszą sytuacji.


Jest powiedzenie, że w obecnej rzeczywistości trzeba być końskiego zdrowia, by się leczyć, ale też trzeba być zdrowo chorym, aby być lekarzem i niezależnie od tego, co robią z tego zawodu politycy i niesławni lekarze, ja tych ludzi podziwiam, bo polityka nie uratuje mi życia, a śmierć kliniczną przeżyłem kiedyś nie dzięki kasie chorych, tylko dzięki tym ludziom. W każdej branży znajdzie się czarna owca, my jesteśmy narodem, który lubi uogólniać. No to uogólnijmy – pomimo trudnej sytuacji, wciąż, ku niezadowoleniu polityków, w szpitalach więcej pacjentów przeżywa niż umiera.
Bywajcie zdrowi, zwłaszcza w ocenie sytuacji.

/artykuł ukazał się także: http://www.linia.com.pl/public/article.php?11-15474-0 /

fot. Janusz Maciejowski


Komentarze

Komentarz 24/04/2010 o godz. 19:39, realistka pisze:
ja sie nie do konca zgodze znam kilku lekarzy którzy sa swietnymi specjalistami ale przede wszystkim dorbymi ludzmi, pozostali nie maja wspólczucia dla pacjenta, zalezy im tylko na pieniadzach, zbywaja ludzi, przez rok bolał mnie brzuch i kazdy mi wmawiał, ze mam nerwice i ze problem tkwi w mojej głowie i jesli nie odwiedze psychiatry to nikt i nic mi nie pomoże w koncu po 100 badaniu okazało sie, ze mam cyste jajnika która mi urosła do 10 cm i trzeba było ja operowac lekarze mnie zbywali mimo iz wiedzieli, ze bardzo zle sie czuje, raz zwolniłam sie z zajec to pani dr powiedziała, ze nic mi nie ejst i ze powinnam zmienić studia jak jestem taka chorowita... na studiach nam wmawiaja piekne aforyzmy: " lekarz jest uzdrowicielem ciała ale i duszy, jestesmy warci tyle ile pomozemy innym" piekne ale to BZDURA!!!!!! TO BANDA NIE CZUŁYCH HIPOKRYTÓW, KIEDYS KOCHAŁAM medycyne ale z kazdym rokiem studiów coraz bardziej mnie odrzucaja ludzie wielcy lekarze którzy zamiast serca maja portfel... nasze społeczeństwo jest biedne ludzie ufaja lekarzom a oni na to nie zasługuja,..... niestety taka jest prawda, mysla, ze jak poswiecili tyle lat na nauke to sa bogami a oni sa przede wszytkim ludzmi szkoda, ze tak mało z nich o tym pamieta!!!!!!!!!!!
Komentarz 24/02/2010 o godz. 11:02, asia... pisze:
kazda operacja w pore ... ratuje zycie czlowieka... dobrze o tym wiedziec ... jak to jest ... piszcie o tym jak najwiecej ...smile
Komentarz 15/02/2010 o godz. 20:40, Asia pisze:
smile
Komentarz 24/04/2009 o godz. 20:00, piotr pisze:
Za miesiąc mam podobny zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego. Artykuł ten poprawił mi nastrój bo trochę mam obawy przed tą operacją.
Napisz komentarz

Imię/pseudonim:


Treść komentarza:
cry tongue sad sleepy mad biggrin confused cool smile happy suprised drool


Kod z obrazka:
Przepisz dwa słowa z obrazka w pole pod nim (bez spacji między wyrazami).

Zapowiedzi










katalog stron Statystyki, katalog stron www, dobre strony internetowe Bookmark and Share dodajdo.com dodajdo.com
więcej »  Komentarzy: 0

Reklama















Odwiedź Nasz Profil na PlanujemyWesele.pl

Photopixo - Świat FotoVideo Szybciej i Wygodniej

więcej »  Komentarzy: 0

REDAKCJA

Redaktor Naczelny:
Janusz Maciejowski
tel. 0-
503670896
e-mail: j.maciejowski@nlt.media.pl

Redaktor Techniczny:
Andrzej Juliusz Gąsowski
e-mail: andgasow@o2.pl


Współpraca:
Krystyn Fok
Andrzej Kamiński
Konrad Koczywąs



Wydawca:
MidMedia
ul. Konopnickiej 8/5
05-400 Otwock


ISSN: 1899-5512
Rejestr dzienników i czasopism nr: III Ns rej. Pr 695/08 (Sąd Okręgowy Warszawa Praga)



Copyright © 2009 New Light Times
designed by Michał Browarski